piątek, 18 listopada 2016

Zakrecona, zakrecona, a taczej zamotana .....



Wiem wiem, że wygląda to tak, jakbym nie zaglądała na bloga od dawien dawna…
Prawda jest taka, że zaglądam i to często, ale nie miałam natchnienia do pisania.

       Od kilku lat przyczepił się do mnie pewien Japończyk , być może go znacie - Hashimoto i nie chce odejść. Przyszło mi więc żyć w trójkącie  ja, mój M i on - Hashimoto. Choroba przebiega w dwóch fazach :"ON" i "OF". Jedna z nich pozwala w miarę "normalnie" funkcjonować , druga niestety nie. Gdyby ktoś wiedział , jak wyeliminować z mojego życia natrętnego zalotnika lub chociaż osłabić jego wpływ , dajcie znać . 
   
    Od jakiegoś czasu zamotałam się w kolorową włóczką i tak oto powstały moje nowe stworki.
     Wesoła podusia "Owieczka"
 
  

Poduszeczkę można złożyć i zapiać na guzik by powstała zabawka :)



 Mikołaj z worem prezentów 




 Śmieszny skrzat wkrótce zasiądzie na półce.




I oczywiście jak wiedza wszyscy znajomi  nie mogło u mnie zabraknąć "świątecznej sowy"




     "Człowiek poświęca swoje zdrowie, by zarabiać pieniądze, następnie zaś poświęca pieniądze, by odzyskać zdrowie. Oprócz tego, jest tak zaniepokojony swoją przyszłością, że nie cieszy się z teraźniejszości. W rezultacie nie żyje ani w teraźniejszości, ani w przyszłości; żyje tak, jakby nigdy nie miał umrzeć, po czym umiera, tak naprawdę nie żyjąc."   Dalajlama

1 komentarz:

  1. Piękne prace! Najbardziej zachwycił mnie Mikołaj, który wygląda tak, jakby nie mógł udźwignąć tego worka z prezentami. Pewnie ma w nim duuuużo zabawek :)

    OdpowiedzUsuń